rel='author'/> rel='publisher'/>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzinne wakacje. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2015

O miasteczkach na wyspie Zakynthos


To najbardziej wyczekiwany przeze mnie moment objazdówki po Grecji. Przeprawiamy się promem z półwyspu Peloponez, by dostać się na Zakynthos. Po tym miejscu spodziewałam się bardzo wiele i się nie zawiodłam. Jaskinie, wysepki, rejsy statkiem, żółwie caretta caretta i atmosfera greckich miasteczek. To wszystko postaram wam się przybliżyć w tym i w następnych wpisach.

dopływamy, z promu widać już dokładnie wyspę
Zakynthos
Do tego miara przybił prom i to tu zaczęła się nasza przygoda. Pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Wąskie uliczki, obstawione ze wszystkich stron samochodami, ciągle jakiś zakaz skrętu w lewo, czy w prawo i motocykle jadące pod prąd. To jednak urok miast położonych na wyspie, po nich trzeba pospacerować. Z punku widzenia pieszego Zakynthos wygląda zupełnie inaczej. Kamienne domy, kościoły niemal jeden obok drugiego i Grecy spędzający czas w kawiarniach, tego nie dostrzeżesz podczas pełnej stresu jazdy samochodem.


Laganas
To kurort z prawdziwego zdarzenia. Leżaki, tysiące sklepików, gwar, nie trzeba tu nic więcej pisać.

a tak przyjemnie było na plaży
Kalamaki
Miejscowość ze słynną plażą żółwi. Miejsca lęgowe tych gadów są ogrodzone drewnianymi budkami. Podczas wycieczki rowerem wodnym szczęściarzom udaje się dostrzec płynącego żółwia.My niestety do nich nie należeliśmy. Tuż za miejscowością wolontariusze rozbili swój camping Onhilon. Przeprowadzają oni prezentacje w hotelach, o zagrożonych wyginięciem żółwiach caretta caretta. Pomagają także okaleczonym okazom dojść do zdrowia w ośrodku w Atenach.
Argassi, w drodze do Gerakas
Gerakas
To długa, piaszczysta plaża żółwi. Jedna z piękniejszych na wyspie. Tutaj brak restauracji i kawiarni, plaża, jest to raj dla przyrody.

a tak szliśmy, by poopalać się na innej pięknej plaży
Keri
Przyjemna miejscowość, w której mieliśmy nocleg. Nie ma tu dużych, piaszczystych plaż żółwi, jak w innych zakątkach wyspy, ale za to jest mniejszy tłok. Z brzegu dokładnie widać wyspę żółwi - Marathonisi. W tym kierunku odbywają się rejsy ze wszystkich zakątków wyspy Zakynthos.


To tyle miejsc widzieliśmy na Zakynthosie. Wysepka ma zaledwie 407,6 km², a my zwiedziliśmy tylko, jej fragment. Nie ma tu wielu zabytków, ale widoki są tu cudowne. Małe zatoczki, piaszczyste i duże plaże oraz turkusowa woda. Zachęcam was do odwiedzin Zante, nie pożałujecie. Jeżeli macie jakieś pytania, uwagi możecie śmiało zgłaszać je w komentarzach.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Variko Litochoro czyli najbliższa Grecja

piaszczysta plaża
Pierwsze trzy noce spędziliśmy na campingu Stolos( koło Litochoro). Ustronne miejsce, jeden sklep i knajpa, żadnego nocnego życia i morze pod nosem-idealnie na dwa dni lenistwa. 
Miejsce przypomina mi nasze polskie wybrzeże. Będąc tam czułam zapach i atmosferę Bałtyku. Duża, szeroka, piaszczysta plaża w niczym nie przypomina chorwackiego wybrzeża, które znałam do tej pory. Jednak wchodząc do morza przypomina ci się, że nie jesteś w Polsce. Ciepła, słona woda i małe fale, nic tylko pływać. Dno przyjemne dla stóp, żadnych kamieni, czy jeżowców. Nurkując w dziecięcej masce z rurką, dostrzegłam liczne muszelki i małe krabiki zdobiące dno. Dalej od skupisk ludzi pływają kolorowe meduzy oraz ryby. Nasi sąsiedzi złowili tam dość spore ryby oraz raki. Niestety już po 14.00 (czasu greckiego +1h) upał zaczął dawać nam się we znaki. Nieprzyzwyczajeni do wysokich temperatur, wróciliśmy do domku. Wieczorem znowuż wyszliśmy na plażę, o 19.00 nadal utrzymuje się temperatura powyżej 25. Spróbowaliśmy więc szczęścia w wędkowaniu, niestety bez skutecznie. Nic dziwnego, bo nie mogliśmy siedzieć do późna, bo tu wcześniej niż u nas zachodzi słońce.

najpiękniejsza meduza, jaką widziałam
Czas na parę słów podsumowania. Stolos to dobre miejsce dla osób ceniących sobie ciche, słoneczne plaże. Z krótkiego pobytu w tej miejscowości byłam zadowolona, jednak przez dłuższy okres czasu znudziłabym się. Jedziemy więc dalej, w głąb Grecji. Niedługo pojawi się relacja z Meteorów.

morze i lekkie fale

wtorek, 4 sierpnia 2015

Dlaczego warto zatrzymać się nad Balatonem?


Jó napot, tak mówią dzień dobry Węgrzy. Mieszkańcy kraju, który postanowiliśmy odwiedzić wracając z Chorwacji. Na nocleg wybraliśmy małą, turystyczną miejscowość nad Balatonem - Balatonsarso. 
Miejsce na pierwszy rzut oka przypomina naszą zatokę Pucką. Woda jest tak samo ciepła i płytka. Doznałam jednak szoku, gdy się w niej zanurzyłam. Po długich kąpielach w słonej wodzie Adriatyku, słodka woda jeziora wydawała mi się dziwna. Czego nie ma w Chorwacji ani w Polsce, a jest tu, to odgrodzone siatką plaże przeznaczone do kąpieli. W Dalmacji mimo skał i bardzo wąskiego wybrzeża, w każdym miejscu spotkać można było plażujących  i pływających ludzi. Największa atrakcją Balatonu, nie były jednak kąpiele w jeziorze, lecz karmienie łabędzi. Przy brzegu siedziały tłumy turystów z foliami pełnymi pieczywa, przeznaczonym dla tych pięknych ptaków. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłam je w całej swojej okazałości. Z zaciekawieniem wpatrywałam się w nie, jak brały rozpęd i odlatywały. 

Odpoczywając na plaży warto spróbować regionalnych deserów. Należy do nich Kürtőskalács i Lángos. Ten pierwszy (pokazany na zdjęciu poniżej) zwany jest również ciastem kominowym z uwagi na to, iż po wyjęciu z pieca bucha z niego para jak z dymiącego komina. Tutaj  znajdziesz przepis na tą słodką przekąskę. Drugi to nic innego jak węgierski fast-food. Smakuje podobnie do naszych racuchów. Podaje siego najczęściej ze śmietaną i startym serem żółtym, ale można spotkać też z szynką lub masłem czosnkowym. 

http://culinaryroutes.org/brief-outline-of-eu-quality-schemes-pdo-pgi-tsg/
Turystów często ciekawią ceny, dlatego w tym poście poruszę ten temat. Na Węgrzech można spokojnie dobrze zjeść (np. smażoną rybę kupiłam za 6zł za 100g) nie narażając przy tym swojego portfela. 

Miejsce bardzo miło wspominam. Węgrzy to bardzo serdeczni ludzie, a Balaton to przyjemne miejsce. Nie wybrałam bym się tu jednak na dłużej niż trzy dni, bo jest tu zbyt spokojnie. Warto jednak zrobić tu postój w drodze na Bałkany. 
Viszontlátásra :) (do widzenia) 




piątek, 31 lipca 2015

Dlaczego warto pojechać do Chorwacji?(prezi)




8 powodów:
  1. Po drodze zwiedzisz wiele ciekawych miejsc oraz przejechać się Magistralą Adriatycką. 
  2. W wielu chorwackich miastach poczujesz się jak w średniowieczu (Trogir, Korčula, Dubrownik).
  3. Tutaj zobaczysz jeziora i wodospady np.Krka, czy jeziora Plitwickie. 
  4. Będziesz miał okazję do podziwianie chorwackiej roślinności i spróbowania soczystych owoców. 
  5. Jeżeli lubisz owoce morza, to będziesz w raju. 
  6. Jak znudzi ci się plażowanie, to zawsze możesz wybrać się w góry, dobre miejsce to Paklenica.
  7. Tutaj masz gwarantowaną pogodę.
  8. Ceny w Chorwacji są porównywalne do polskich. 
A czy ty byłeś już w Chorwacji? Co cię zaskoczyło? A jeżeli jeszcze nie miałeś okazji odwiedzić tego kraju, to czy Cię zachęciłam? 






środa, 22 lipca 2015

Czy warto przepłynąć się semi submarine ("ładzią podwodną") w Chorwacji?

www.portal-trogir.com
Będąc w większych chorwackich miejscowościach spotkaliśmy się z licznymi ogłoszeniami "semi submarine - underwater adventure". Obejrzeliśmy liczne zdjęcia i filmiki, które zachęcały do skorzystania z podwodnej atrakcji. Będąc w Trogirze skusilismy siena wycieczkę. 
Początek zapowiadał się ciekawie. Zanim wypłynęliśmy na głębszą wodę, gdzie lodź podwodna zanurkowała, rejs wiódł wzdłuż portu. Wszyscy stali na dachu łodzi i podziwiali panoramę Trogiru. 


To był niestety jedyny ciekawy moment wycieczki. Kiedy zanurzyliśmy się po wodę, z nadzieją że zobaczymy kolorowe ryby, muszelki i ciekawe okazy wodorostów, rozczarowaliśmy się. Nic nie widzieliśmy ciekawego, oprócz kamieni i paru szarych rybek. Był tylko jeden moment, który ożywił podróż wśród monotonnego, podwodnego krajobrazu. Jakiś nurek przepływał właśnie w okolicy łodzi i zapukał w szybę. przy której akurat siedziałam. Pokazał pasażerom bardzo ładną muszelkę, którą udało mu się znaleźć wśród mułu. Przyjemnie jest, kiedy ktoś taką drobnostką, da ci tyle radości. 
Kończąc moja relację, chciałam wam odradzić rejs semi submarine. Nie jest to nic ciekawego, a miasto równie dobrze widać z brzegu. 
Zdjęcia, film i praktyczne informacje z wycieczki semi submarine TU. 

<a href="http://www.bloglovin.com/blog/14304611/?claim=m6g6rqyq5gn">Follow my blog with Bloglovin</a>

wtorek, 21 lipca 2015

Według mnie najprzyjemniejsze miejsce w Chorwacji to Rogoznica


Czy wiedzieliście, że… według ludowych przekazów, rybak Ivan M. Bogović Tumburko w 1722 roku będąc na połowie w pobliżu półwyspu Gradine odkrył obraz, na którym jest uwieczniony moment odwiedzin Maryi u Elżbiety. Mieszkańcy wraz z ówczesnym proboszczem postanowili w tym miejscu wybudować kapliczkę. W 1887 roku do Rogoznicy dotarła epidemia czarnej ospy. Codziennie z powodu zarazy umierały dziesiątki osób. Mieszkańcy postanowili wówczas udać się do kapliczki i prosić Matkę Boską o wstawiennictwo. Od tego dnia (24 stycznia) nie było już nowych przypadków choroby, a chorzy zostali uleczeni. (źródło)

Rogoznica to przyjemna, śródziemnomorska miejscowość. Znajduje się na półwyspie Kopar (do II połowy XIXw. była to wyspa, później została połączona z lądem  sztucznym nasypem).


Rogoznica stanowi ona idealne miejsce na rodzinny urlop. Można tu znaleźć miejsce zarówno na plażach betonowych, żwirowych , jak i na kamienistych. Wszystkie są wąskie, jednak mimo to (jak na Chorwację) mało tłoczne. Większa część półwyspu porośnięta jest lasem, co stwarza idealne warunki do spacerów. My prawie codziennie przechadzaliśmy się piaszczystą drogą. Po naszej lewej stronie był las, a po prawej wybrzeże dalmatyńskie, w całej swojej okazałości. Szliśmy tak od naszego domku w sosnowym lasie, nad betonową plażą przez las do centrum Rogoznicy. Tam tętniło wakacyjne życie, a my kierowaliśmy się dalej, wzdłuż portu do mostu łączącego półwysep z resztę Chorwacji. Między sklepami z pamiątkami, w pobliżu kościoła, znajduje się akwarium z adriatyckimi rybkami. Miejscowość żyje także z rybołówstwa, na targu rybnym można kupić świeżo złowione okazy fauny morskiej. Idąc jeszcze kawałeczek dochodziliśmy do słonego jeziora "Oko smoka". Na niektórych stronach było opisywane jako niesamowity fenomen. Gdy je zobaczyłam, mocno się rozczarowałam. Małe jeziorko, otoczone ze wszystkich stron wysokimi skałami budzi taki zachwyt, co? Na szczęście, to jedyne miejsce w Rogoznicy, które nie sprostało naszym oczekiwaniom. 
Żałuję jedynie tego, że spędziłam tu tylko dwa dni. Polecam miejscowość, chodź nie ma tu licznych zabytków, ale za to turystów też jest mniej.  



środa, 15 lipca 2015

Co warto zobaczyć w Dubrowniku?

Dubrownik to perełka Chorwacji. W tym mieście chodząc po wąskich, brukowanych uliczkach można poczuć atmosferę dawnej Republiki Dubrownickiej. Nie ma tu licznych plaży, lecz za to  można podziwiać architekturę miasta i dowiedzieć się wiele o jego historii.


Do miasta jechaliśmy z Kleku przez malowniczą Magistralę Adriatycką. Przejeżdżaliśmy przez wiszący most o długości 518 m.  




Miasto otoczone jest murami, które chroniły je przed atakami sąsiadów. Są jednym z lepiej zachowanych obiektów tego typu na świecie. można z nich zobaczyć wiele obiektów, na które nie zwróciło by się uwagi idąc dołem. 



Po spacerze po murach trzeba wejść do wnętrza miasta i przejść się główną ulicą - Stradum. W uliczkach po jej lewej stronie znajdują się bary z wysokimi cenami, a po prawej z przystępnymi.

Z licznych zabytków starego miasta warto zwrócić uwagę na Katedrę Wniebowzięcia NMP.W tej barokowej świątyni przechowywane są szczątki patrona miasta – świętego Błażeja.Do patrona miasta nawiązuje tekst hymnu Dubrownika, skomponowanego przez Polaka Ludomira Michała  Rogowskiego. Został on obywatelem Dubrownika z wyboru.
Niemożna też ominąć Małej Studni Onorfia. Legenda głosi, że ma ona moc spełnienia życzeń. Stojąc koło Onofria należy pomyśleć życzenie – jeśli wyrażająca je osoba obiegnie studnię i napije się wody z jej wszystkich 16 kranów, to marzenie się spełni. Niestety, magia ta działa tylko raz w życiu.


Następnym miejscem jest pałac – Rektorów, siedziba władz i administracji Rzeczypospolitej Dubrownickiej. Nad wejściem umieszczono osobliwy napis: „Zapomnijcie o sprawach osobistych, myślcie o państwie”.Dawniej władca, aby uniknąć korupcji był zamykany w pałacu na miesiąc. Odcinano go od rodziny i społeczeństwa, aby w samotności mógł podejmować decyzje i nie przyjmował łapówek. Po 30 dniach wybierano nowego króla. Obecnie znajduje się tam muzeum miejskie. Nie wchodziłam do środka, bo wejście do wszystkich muzeów i pałacyków jest płatne i na jednodniową wycieczkę zbyt czasochłonne.
Ciekawostką jest turecki hotel znajdujący się w samym centrum starówki przed  rynkiem  Polana Gundulicia. Z powodu wysokich cen, mimo dobrej lokalizacji nie ma on zbytu, dlatego Turcy starają się odsprzedać go. Na rynek warto pójść, aby spróbować tradycyjnie suszonych owoców(fig,daktyli i pomarańczy). Niestety stragany są zwijane po 13.00. Po środku placu znajduje się pomnik Ivana Gundulicia nazywanego dubrownickim piewcą wolności. Na piedestale umieszczono cztery płaskorzeźby przedstawiające sceny z jego sztandarowego, napisanego w XVI wieku poematu „Osman”. Poeta opisał w nim zwycięstwo wojsk Chodkiewicza pod Chocimiem, wyrażając przy tym nadzieję na rozgromienie Turcji przez Polskę.


Następnie udaliśmy się w stronę portu i tam w restauracji  Locanda Peskaria (rzucające się w oczy białe parasole) z zjadłam owoce morza. Miejsce na obiad idealne, patrząc na statki można odpocząć od napiętego zwiedzania. Menu jest w języku polskim, jedną porcją mogą najeść się dwie osoby.


Dochodząc do końca portu można zobaczyć wyspę Lokrum. Jej ciekawa historia sięga 1000 lat wstecz. W 1023 roku założono tu opactwo benedyktynów, które funkcjonowało przez setki lat. W XVII wieku zostało jednak zniszczone przez trzęsienie ziemi. Mimo odbudowy kompleksu, sto lat później zakonnicy ostatecznie opuścili wyspę. Legenda mówi, że ostatniego dnia pobytu rzucili klątwę na Lokrum i każdego, kto w przyszłości będzie chciał ją posiadać na własność. Od tego czasu nazywa się ją Przeklętą Wyspą. Codziennie odbywają się na nią rejsy, ja nie miałam czasu aby skorzystać.

Charakterystyczne dla chorwackich miast rdzawoczerwone dachówki dominują także w Dubrowniku. Miejska wieść niesie, że dawniej owo pokrycie dachów formowano na kobiecych udach i dlatego właśnie są takie kształtne.


Jedynym minusem jest parking podziemny przy samym starym mieście, który kosztuje 25kun (to około15zł) za 1h. 

 To tyle z mojej strony, mam nadzieję że przybliżyłam wam to miasto.  Dubrownik trzeba zobaczyć na własne oczy. 



niedziela, 12 lipca 2015

Najważniejsze informacje o Kleku.


Dziś znajduję się nad piękną zatoczką w Kleku. Miejscowość znajduje się tuż przy granicy z Bośnią i Hercegowiną, około 70 km od Dubrownika. Idealne miejsce na wakacyjne lenistwo. Plaża dość szeroka jak na wybrzeże dalmatyńskie. Można na niej przyjemnie się opalać, bo wyłożona jest drobnymi, białymi kamyczkami. Miejsce odcięte jest ulicą od reszty Chorwacji. Na terenie znajduje się tylko (oprócz licznych ośrodków letniskowych) mały supermarket, piekarnia oraz restauracje, knajpy i sklepy z pamiątkami. Niestety nie widziałam tam apteki. Czas spędzony nad morzem można sobie urozmaicić. Najczęstszą rozrywkę stanowi wypożyczenie kajaka morskiego, lub roweru wodnego. Wszyscy korzystający z tej atrakcji płyną w kierunku małej wysepki, oddalonej o parędziesiąt metrów od brzegu. Z  daleka wygląda ciekawie, jednak gdy przybijesz do jej brzegu nie zobaczysz nic oprócz trawy i maleńkiego kościółka. Poniższe zdjęcie zostało zrobione podczas wycieczki rowerem wodnym. Jak widać krajobraz Kleku jest cudowny. Z plaży można zobaczyć bośniacką część wybrzeża (miejscowość Neum). To jak wypchana ośrodkami, kwaterami jest ta miejscowość turystyczna widać dopiero po zmroku. Liczne światła robią naprawdę wrażenie. 
Żadne miejsce nie jest, jednak idealne. W Kleku już po dwóch, czy trzech dniach zaczynasz się nudzić. Nie ma tu gdzie się przejść jak w Starigradzie, jesteś skazany tylko na jedną, odciętą od świata plażę. Z tego powodu planuję wycieczkę na jeden dzień do Dubrownika i na wyspę Korčulę. 


Fotografia poniżej to widok z naszego balkoniku, widzieliśmy z niego tylko fragment zatoki.


Podsumowując, jeżeli szukasz chorwackiej miejscowości na
 plażowanie, to Klek jest dla Ciebie idealny.

czwartek, 9 lipca 2015

Velika Paklenica to najprzyjemniejsze miejsce w Starigradzie

                                                                                                                                             Jeżeli zamierzasz spędzić swoje wakacje  w Chorwacji w Stargardzie, to nie możesz nie skorzystać z wycieczki po wąwozie Velika Paklenica. Miejsce nie bez powodu zostało wciągnięte na listę UNESCO. Myśląc o tej wycieczce obawiałam się upału, który  w Chorwacji jest czasami niemiłosierny. Moje zmartwienia okazały się na szczęście zbyteczne. Niektóre fragmenty trasy prowadzą przez bukowy i jodłowy las. Inne są otoczone wierzchołkami gór Velebit. Wzdłuż całej trasy płynie potok górski. Te wszystkie elementy krajobrazu wpływają na niższą temperaturę wąwozu i uprzyjemniają marsz. Góry powstały z wapieni i dolomitów, dlatego występują w nich liczne formy krasowe. Najbardziej widowiskową z nich jest jaskinia Manita peć. którą można podziwiać tylko do 13.00 ( za dodatkową opłatą). 
W Palenicy znajduje się najpopularniejszy i największy teren wspinaczkowy w całej Chorwacji. 




środa, 8 lipca 2015

Czy Starigrad jest dobrym miejscem na wypoczynek w Chorwacji ?

http://www.lotos-croatia.com

W żadnej chorwackiej miejscowości  nie należy spodziewać się piaszczystych, szerokich plaży, jak z nad Bałtyku. Jednak w Starigradzie wybrzeże jest wyjątkowo nieprzyjemne, nawet jak na Dalmację. Nie ma tu kamieni, lecz wylany beton, tylko w niektórych miejscach wysypano żwirek. Miejsce, w którym można się rozłożyć nad morzem jest wyjątkowo wąskie i graniczy bezpośrednio z dość uczęszczaną  ulicą. Jedyne miejsce, wtórym można poopalać się na trawie, z dala od ruchu ulicznego stanowi plaża zarezerwowana jedynie dla klientów hotelu "Alan". Ośrodek z bliska nie wygląda tak atrakcyjnie jak na zdjęciach ze strony internetowej, jest to zwykły wieżowiec. Ceny są tam też kosmiczne. jedyną atrakcją tego miejsce 

Nareszcie w Chorwacji

Pierwszą miejscowością w jakiej się zatrzymaliśmy w Chorwacji jest Starigrad. Spędzimy w niej dwa dni, podczas pobytu mamy zamiar zobaczyć  wąwóz "Vielka Paklenica". 


Chciała bym przesłać pozdrowienia wszystkim,                                              którzy czytają ten wpis i życzyć udanych wakacji. 


wtorek, 7 lipca 2015

W najstarszym zoo świata we Wiedniu.




Rzadko spotykane pandy,małe słonie,śmieszne pingwiny i okazały niedźwiedź polarny to tylko niektórzy spośród mieszkańców Wiedeńskiego ogrodu zoologicznego Schönbrunn. Miejsce to odwiedziłam na drugim postoju po drodze do Chorwacji. Mogę je polecić zarówno starszym jak i młodszym. Mimo dużego tłoku  jest bardzo dobrym miejscem na odpoczynek w centrum miasta.


Zoo jest olbrzymie, dlatego warto wziąć z kasy jego plan. Już na wejściu na wszystkich turystach robi wrażenie most zawieszony przy czubkach drzew,z którego doskonale widać pałac Schönbrunn. Idąc po nim słychać śpiew ptaków, jeżeli ktoś weźmie lornetkę to uda mu się je poobserwować.  Dalej można się przyglądać nurkującym niedźwiedzią polarny i  skaczącym do wody pingwinom.
W porze karmienia warto odwiedzić foki. Na mnie olbrzymie wrażenie zrobiło pomieszczenia imitującego lasy deszczowe. Imponujących rozmiarów jest też akwarium terrarium, gdzie można podziwiać kolorowe ryby raf koralowych i koniki morskie. Można też "przejść przez akwarium"(akwarium jest z lewej strony i z prawej oraz na suficie) i warto poczekać w "jego wnętrzu" bo  ryby Huso huso (wędrowna ryba, od której pochodzi najdroższy kawior świata) przepływają co jakiś czas górą. Podczas oglądania gadów i płazów w terrarium radzę spojrzeć chodź na moment na sufit, aby zobaczyć termity(przemieszczają się w plastikowych rurkach), które transportują jedzenie. Zoo zwraca uwagę na wiele pospolitych gatunków zwierząt, także na szczury.  Dom poświęcony tym nielubianym gryzoniom jest warty zobaczenia. Najcenniejszymi mieszkańcami zoo są dwie nieśmiałe (niestety) pandy.

Zainteresowanych zapraszam na stronę zoo. Było to najlepsze zoo jakie widziałam (byłam w łódzkim i wrocławskim zoo oraz w berlińskim). 

poniedziałek, 6 lipca 2015

Postój koło Aqualandu Moravia


W drodze do słonecznej Chorwacji zatrzymaliśmy się w Pasohlávkach. Jest to czeskie miasto położone nad zalewem Nowe Młyny. Skorzystaliśmy tam z zabawy w Aqualandzie Moravia. Miejsce gorąco polecam. Liczne zjeżdżalnie dla mniej i bardziej odważnych, baseny, wody geotermalne, sauny, jacuzzi i wiele innych atrakcji. 

czwartek, 2 lipca 2015

Dlaczego Półwysep Helski to idealne miejsce na rodzinne wakacje?


Półwysep helski to idealne miejsce na rodzinne wakacje. Ja byłam w Chałupach (patrz mapa) razem z młodszą siostrą, rodzicami oraz dziadkami i każdy był zadowolony, ze spędzonego tam czasu.

Atrakcje dla, których warto tam pojechać: 
  • Przebywając na półwyspie masz dostęp zarówno do zatoki Puckiej jak i do morza Bałtyckiego.


  • W zatoce Puckiej woda latem osiąga temperaturę 20°C. (Dla porównania Włochy San Marino 25°C.) Jest to więc najlepsze miejsce nad naszym wybrzeżem. 
  • Zatoka Pucka jest też w znacznej części na tyle płytka, że można po niej spacerować nie zanurzając głowy. Jej maksymalna głębokość to 54 m. 
Entuzjasta każdego typu wakacji znajdzie tu coś dla siebie!
  1. Dla pełnych energii osób, chcących aktywnie spędzić czas wolny półwysep oferuje trasę rowerową ciągnącą się wzdłuż wybrzeża zatoki od Władysławowa po sam Hel. Jazda nią jest bardzo przyjemna, nawet w upalny dzień. Od strony wody wieje lekki wiatr, a wilgotne powietrze daje ukojenie. Niektóre fragmenty trasy wiodą piaszczystą drogą przez las, a inne są wyłożone brukową kostką i mieszczą się przy samej plaży. Wycieczki rowerowe to nie wszystko. Nie ma w całej Europie lepszego miejsca na windsurfing niż mierzeja Helska. Tuataj najłatwiej zacząć swoją przygodę na desce. Mogę polecić szkołę windsurfingu Baywind .
  2. Ci którzy uwielbiają leniuchować też nie będą rozczarowani. Piaszczyste szerokie plaże, charakterystyczne dla polskiego wybrzeża zapraszają do opalania. Nie są tak przeludnione jak w Międzyzdrojach, czy innych nadmorskich kurortach. Nie trzeba tu przychodzić wcześnie z rana by "zarezerwować" miejsce na plaży. 
  3. Jeżeli nie wyobrażasz sobie wakacji bez dobrego jedzenia, to polecam ci restaurację To Tu. Zjadłam tu przepyszną rybę. 
  4. Miejsce stoi otworem także dla osób starszych. Wzdłuż zatoki prowadzi szeroka, równa promenada. Oczywiście jest to wąski Półwysep, dlatego każdy ośrodek jest położony w pobliżu morza lub zatoki.
Mam nadzieję, że zachęciłam was do spędzenia wakacji na półwyspie helskim. ja byłam tam już dwa razy i nie żałuję .